slider główny
Bądź jak Jack Strong
OdtwórzPlay
Projekt bez tytułu
previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow

Pierwszy kontakt z CIA

W 1971 roku po wydarzeniach grudniowych pułkownik Kukliński ostatecznie decyduje się na podjęcie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Polski oficer założył, że wcześniej czy później uda mu się nawiązać z nimi kontakt. Zasadniczym celem jego tajnych działań było od początku nawiązanie współpracy między Wojskiem Polskim, a US Army. Warszawa Muzeum Zimnej Wojny zaprasza do lektury tekstu o nawiązaniu pierwszego kontaktu płk Kuklińskiego z wywiadem amerykańskim

Zainicjowanie relacji przez Kuklińskiego

Napisanie przez pułkownika Kuklińskiego studium strategiczno-analitycznego „Rola Ludowego Wojska Polskiego w przyszłej wojnie i wyłączenie LWP z wojny” było pierwszym krokiem jego współpracy z Amerykami. Ten tajny memoriał płk Kukliński przekazał w 1972 roku Amerykanom w czasie pierwszego spotkania 18 sierpnia 1972 roku między 21.00 a 24.00 w Hadze w Holandii. Z Polakiem spotkali się wyznaczeni specjalnie przez Waszyngton trzej oficerowie wywiadu amerykańskiego z US Army. Kukliński wykorzystał do tego od dawna przygotowywany rejs studyjny grupy polskich oficerów jachtem s/y „Legia” po Bałtyku i Morzu Północnym.

Jacht Ryszarda Kuklińskiego s/y Legia. © Warszawa Muzeum Zimnej Wojny

Już rok wcześniej Kukliński rozpoczął współpracę ze wywiadem cywilnym Stanami Zjednoczonymi, choć ten pierwszy kontakt nawiązał dopiero latem, w sierpniu 1972 roku. Zaczął od tego, że przedstawił się, kim jest, z imienia, nazwiska i funkcji w Pakcie Warszawskim i w Wojsku Polskim. Następnie złożył napisany przez siebie w 1971 roku długo przemyślany dokument.

Deklaracja Intencji

„My Polacy, należymy obecnie do obozu sowieckiego, ale to nie był nasz wybór, to zostało ustalone między wami, a Rosjanami. W przypadku wojny, wojny obronnej przeciwko agresji z waszej strony, pozostaniemy z Rosjanami i innymi krajami Paktu Warszawskiego. Jest to jednak mało prawdopodobny, jeśli nie wykluczony scenariusz przyszłego konfliktu wojennego w Europie. Nie chcemy natomiast uczestniczyć w żadnej wojnie agresywnej przeciwko NATO, przeciwko Zachodowi. Czy waszym zdaniem jest szansa nawiązania współpracy między Wojskiem Polskim, a siłami amerykańskimi stacjonującymi w Europie po to, by zapobiec wojnie, a w razie jej wybuchu – by pomóc w działaniach w polskim interesie narodowym? To oznaczałoby niebranie udziału wojsk polskich w ofensywie sowieckiej przeciwko NATO i wycofanie się Polski z Paktu Warszawskiego”.

„P. V.”

Haga, 18 sierpień 1972 r

Tych kilka zdań Deklaracji rozpoczęło najważniejsze działania wywiadowcze w całym okresie zimnej wojny. Jednak Deklaracja Intencji pułkownika Ryszarda Kuklińskiego oznaczała coś znacznie więcej. Był to istotny akt polityczny w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi a Polską. Akt tajny, ale historyczny i o ogromnej doniosłości. Sformułowany przez pojedynczego polskiego oficera dokument rozpoczynał się słowami – My, Polacy.

Przechowywany do dzisiaj w tajnych sejfach w Waszyngtonie dokument „Deklaracja Intencji” Kuklińskiego, w samej swej istocie stanowił prapoczątek integracji Polski z NATO. Było to na długo przed przyjęciem Polski do Sojuszu Atlantyckiego w 1999 roku. Pułkownik Kukliński, podejmując współpracę Wojska Polskiego z US Army, nawiązywał do polsko-amerykańskich tradycji walki o wolność, do tradycji Kościuszki, Pułaskiego i Waszyngtona. W ten sposób płk. Kukliński zostały odnowił w 1972 roku dziedzictwo współpracy z okresu wojny o niepodległość USA i wojny polsko-bolszewickiej. To podwaliny pod sojusz USA i Polski w ramach paktu NATO.

Legitymacja żołnierza zawodowego płk Ryszarda Kuklińskiego © Warszawa Muzeum Zimnej Wojny

Sytuacja geopolityczna

Kiedy Kukliński decydował się na podjęcie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, gdy Związek Sowiecki rządzony przez Leonida Breżniewa znajdował się u szczytu swej potęgi. Komunizm dążył do panowania nad całym światem i wydawało się to wtedy realniejsze i groźniejsze niż kiedykolwiek wcześniej od roku 1917. Komunistyczne idee opierały się na atomowej potędze i atomowym szantażu Kremla. Wydawało się wtedy na początku lat siedemdziesiątych XX wieku w samym środku zimnej wojny, że czas pracuje na korzyść Związku Sowieckiego. Szczególnie, że w Europie Zachodniej narastały tendencje pacyfistyczne, antyamerykańskie i prosowieckie.

Pojawienie się w takiej sytuacji politycznej polskiego oficera wysokiego szczebla stanowiło zaskoczenie dla wywiadu amerykańskiego. Polak zgłosił się sam, z własnej inicjatywy, dobrowolnie, na ochotnika. CIA, ani inne służby amerykańskie nie zwerbowały polskiego oficera, który wypowiadał się w imieniu Polaków i Wojska Polskiego. Czegoś takiego dotąd nie było i Amerykanie zetknęli się po raz pierwszy z kimś takim jak pułkownik Kukliński. On sam wspominał później swoje pierwsze tajne spotkanie z Amerykanami, gdy „[s]pytali mnie o nazwiska oficerów, na których mogę liczyć. Podałem je. Jak się później dowiedziałem z dokumentów na mój temat, byli całkowicie zaskoczeni tym, co powiedziałem.

Wzajemne poznawanie

To przerosło Amerykanów. Zresztą tego się spodziewałem i nie liczyłem na natychmiastową odpowiedź. Pierwsze spotkanie musiało być takie: deklaracja intencji i ogólny zamiar. Podziękowali za inicjatywę, żałowali, że nie możemy porozmawiać dłużej, nalegali na następne spotkanie. Oczywiście, nagrywali wszystko i ja o tym wiedziałem. Skończyliśmy krótko po północy i odwieźli mnie w ciemne miejsce w pobliżu mariny jachtowej.

Spotkałem się z nimi jeszcze w Amsterdamie, Rotterdamie i po raz ostatni w Ostendzie, w Belgii. Więcej nie dzwoniłem, umawialiśmy się ze spotkania na spotkanie: mówiłem, kiedy będę, gdzie, a oni proponowali czas i miejsce. Rozmawiałem w pokojach hotelowych albo w samochodach zakamuflowanych tak, żeby z zewnątrz nic nie było widać. Przekonywali mnie, że zawiązywanie konspiracji w wojsku w okresie pokoju jest skazane na klęskę, że to nie przetrwa roku, miesiąca, a może nawet kilku dni. „Stracisz tylko życie i najlepszych ludzi”– mówili. Odmówiłem, także z obawy przed prowokacją.

Początkowa nieufność

Dziś wiem to na pewno, wtedy – przypuszczałem. Mogłem być przecież sowieckim szpiegiem, to mógł być podstęp prowadzący do rozpoczęcia wojny, tak jak niemiecka prowokacja w Gliwicach. A oni – Amerykanie – chcieli mieć pokój. Twierdzi, że ludzie, którzy są gotowi ze mną współpracować, powinni czekać na odpowiedni moment. Chcieli pozostawać w kontakcie – ale tylko ze mną, za pomocą bezpiecznego i pewnego systemu komunikowania się.

Byłem rozczarowany. Cała moja idea rozsypała się. Nie chciałem się z tym pogodzić, usiłowałem przekonać [płk] Henry’ego [P. Mortona]. Bez skutku: niczego mi nie narzucał, ale na konspirację w wojsku absolutnie nie chciał przystać. Później dowiedziałem się, że wśród nazwisk, które mu podałem, byli znani Amerykanom ludzie dwulicowi, o czym ja nie miałem pojęcia. Mieli dobrą orientację w Wojsku Polskim armii, niezależną ode mnie.
Nie miałem wyboru, zaakceptowałem podany mi sposób komunikowania się w Warszawie. [Od tego momentu m]iałem czekać na list, który zostanie wrzucony do mojego samochodu. Zgodziłem się zostawiać leciutko uchyloną jedną szybę mojego starego Opla”.

na podstawie: Józef Szaniawski Pułkownik Kukliński Polska samotna misja (Warszawa: Ex Libris 2012), s. 91-93

© Warszawa Muzeum Zimnej Wojny

PS: Dalsze lektury

[English: Documents on Controversial CIA Spy Ryszard Kukliński]

https://www.wilsoncenter.org/article/documents-controversial-cia-spy-ryszard-kuklinski

[Polski: GENERAŁ KUKLIŃSKI – miejsca upamiętnień]

https://www.generalkuklinski.com/miejsca-upamietnienia/

[Polski: Wykład Filipa Frąckowiaka „Między Wschodem a Zachodem. Ryszard Kukliński dla Polski”]

https://www.youtube.com/watch?v=N-elee_m3Ws&t=5s